Subscribe RSS

Sezon narciarski 2008/2009 najtragiczniejszy od lat

Sezon narciarski 2008/2009 okazał się najtragiczniejszym sezonem narciarskim od wielu lat. W tym roku zginęło na stokach przynajmniej 6 Polaków. Okazuje się, że większość wypadków spowodowana była głupotą niektórych „narciarzy”, lub złym przygotowaniem stoku narciarskiego.

W ubiegłym sezonie ratownicy TOPR interweniowali prawie 1700 razy, a GOPR prawie 2000 razy, taka ilość to o ponad 30% więcej niż w latach poprzednich. Najważniejszym jest aby uświadomić sobie, ze na stoku nie odpowiadamy tylko za własne bezpieczeństwo, ale również za bezpieczeństwo innych narciarzy.

Głupota na Polskim stoku.
Widok osoby szalejącej jak idiota na polskim stoku nie należy do rzadkości. Bardzo często spotkać można wariatów szalejących pomiędzy spokojnie jadącymi narciarzami. Do codzienności na polskich stokach należy sytuacja, że ktoś wjedzie z całym impetem w stojącą na dole stoku osobę i rzuci z debilnym uśmiechem tylko głupie „sorry”. A prawda jest taka, że na stokach panuje coraz większy tłok, jest coraz mniej miejsca a niektórzy „narciarze” tną z zawrotną prędkością nie zważając na otoczenie. Na polskich stokach do normalności należą sytuacje, że osoba zatrzymuje się w połowie stoku chcąc odebrać telefon komórkowy, za jej przykładem obok stanie dwóch znajomych i już robi się niebezpiecznie. Taki wypadek miał miejsce w ostatnim sezonie, gdzie w grupkę 3-4 osób stojącą na środku stoku ( w końcu jedna osoba musiała odebrać telefon), wjechał początkujący narciarz, który nie potrafił skręcić ani wyhamować. Skończyło się na nerwach i rozwalonej głowie. Podobna sytuacja spotyka na stoku ludzi sławnych. W ostatnim roku weekend na nartach w Zakopanym spędzał Marek Włodarczyk znany z serialu „Kryminalni”. Stał on w dobrze widocznym miejscu na dole stoku, kiedy nagle wpadł na niego rozpędzony narciarz. Cała sytuacja skończyła się wizytą w szpitalu i poważną kontuzją barku Pana Włodarczyka. Innym przykładem ludzkiej głupoty jest zjazd po trasie narciarskiej osoby w pozycji siedzącej na plastikowym „jabłuszku”. Taki przypadek również miał miejsce na polskich stokach w ostatnim roku, a zjeżdżał w ten sposób mężczyzna po pięćdziesiątce. Finał tego zjazdu był taki, że ten idiota bo inaczej nie można go nazwać uderzył w stojącego, uczącego się dopiero jeździć nastolatka. Na szczęście nastolatkowi nic się nie stało, „idiota” na jabłuszku też nie doznał urazów i jak się okazało miał szczęście ponieważ parę lat temu nastolatek zjeżdżający na takim jabłuszku po Gubałówce stracił życie.
Do wypadków dochodzi również przez nowicjuszy, którzy po opanowaniu podstawowych umiejętności utrzymania się na nartach mają się za wielkich mistrzów narciarstwa i przeceniając swoje umiejętności szaleją na stoku. Taka sytuacja miała miejsce w szkole nauki snowboardu w Wiśle. Na wyjeździe integracyjnym z pewnej firmy jeden z narciarzy upierał się, że świetnie sobie poradzi z jazdą bez dodatkowych lekcji. Później okazało się, że sobie nie poradził, wjechał z całym impetem w bar stojący obok stoku. „Narciarz” uderzył w stolik, wyrywając jego blat i łamiąc sobie przy tym obie nogi.

głupota na stoku

Polskie stoki przyczyna wypadków.
Oczywistym jest, że nie tylko zachowania ludzi na stokach powodują wypadki. Również samo przygotowanie stoków a raczej jego brak naraża narciarzy na niebezpieczeństwo. Taką sytuację przeżyłem osobiście w zeszłym roku na Czyrnej w Wiśle. Było bardzo mało ludzi pytałem obsługi jakie są warunki na górze , odpowiedź była idealne, żeby kupować skipassa i jechać. Okazało się, ze na górze jest sam lód, parę razy się przewróciłem i dotkliwie obiłem, a także wypadłem z trasy i wpadłem na wystający tuż obok niej korzeń ( na szczęście nic sobie nie zrobiłem). Ale jaka była postawa obsługi, tym bardziej, że wspominałem, że jestem początkującym narciarzem. Za granicą nikt nie wpuściłby mnie nawet jeśli bym sam tego chciał na tak „przygotowaną” trasę. Niestety jak się okazuje duża część stoków w Polsce składa się z samych muld a pomiędzy nimi są kamienie, lub lód. Stoki są nienależycie przygotowane (pomimo tego że są wyposażone w ratraki i armatki śnieżne) oraz źle zabezpieczone. Źle przygotowane stoki mogą być przyczyną tragedii. Taka jest domniemana przyczyna śmierci pracownika ośrodka narciarskiego GAT. W lutym 2009 roku chłopak pojechał sprawdzić warunki na trasie pod Pilskiem w Korbielowie i już niestety nie wrócił. Trasy w Polsce są na tyle fatalnie przygotowane, że co niektórzy jeżdżą tylko na stokach za granicą. Na przykład dziennikarz Grzegorz Miecugow, zarzeka się, że już nigdy nie będzie jeździł na polskich stokach,. Według niego szkoda na to jego nerwów i zdrowia. Dziennikarz od dziesięciu lat jeździ tylko za granica, w ubiegłym sezonie przełamał się aby pojeździć na polskim stoku. Wjechał na niewyrównany przez ratrak teren i doznał poważnej kontuzji kolana (musiał później przez jakiś czas chodzić w stabilizatorze). Być może doczekamy się zmian na polskich stokach, po sprawie sądowej jaką wytoczyła narciarka właścicielowi stoku w Wierchomli. Cztery lata temu narciarka pośliznęła się tam na oblodzonym przejeździe i uderzyła głową w niezabezpieczoną latarnie. Narciarka była nieprzytomna w szpitalu przez 14 dni, domaga się odszkodowania w wysokości 300 tysięcy złotych.

Za granicą jest inaczej.
Gdy na Polskim stoku ma miejsce wypadek za akcje ratunkowa płaci TOPR lub GOPR, a za leczenie NFZ, nawet jeśli wypadek miał miejsce z powodu głupoty i brawury narciarza nic go to nie kosztuje. Inaczej jest za granicą. Na przykład w krajach alpejskich koszty akcji ratowniczej i leczenia są pokrywane przez sprawcę wypadku. Mało tego nawet jak się ubezpieczymy, ubezpieczyciele mają w umowach klauzule, że ubezpieczenie jest nieważne, jeśli wypadek wynikł z powodu bezmyślności narciarza czy snowboardzisty. Przekonał się o tym zeszłej zimy polski snowboardzista, który w Dolomitach chciał pojeździć poza trasą. Nie wiedział, że jedzie na zamkniętym obszarze z powodu zagrożenia lawinowego. Bezmyślne zachowanie 19 latka doprowadziło do sytuacji, że został zasypany lawiną. Na jego szczęście z oddali dostrzegli go instruktorzy narciarstwa, którzy wezwali pomoc. Chłopaka odratowano w ostatniej chwili. Odpowie on teraz przed sądem za narażenie życia ratowników, którzy go ratowali. Ponadto w przypadku kolizji na stoku, ofiara wypadku może pozwać sprawcę do sądu i domagać się odszkodowania.
Stoki za granica są nieporównywalnie lepiej przygotowane niż te w Polsce. Są one szerokie, jest na nich dużo miejsca, przez co nie ma przepychu co przedkłada się na mniejszą ilość kolizji. W niektórych krajach istnieje nawet podział na trasy dla snowboardzistów i dla narciarzy.

Sezon 2009/2010
Miejmy nadzieję, że zbliżający się sezon okaże się spokojniejszy niż poprzedni. Pamiętajmy, że na stoku odpowiadamy za bezpieczeństwo własne i za bezpieczeństwo innych narciarzy. Jeśli ktoś poczuł się urażony niektórymi określeniami użytymi w artykule to z góry przepraszam, ale bez użycia takich określeń nie da się w sposób dosadny określić osób, które narażają życie własne i innych z powodu własnej głupoty. Ze względu na ilość wypadków spowodowanych bezmyślnym zachowaniem, wkrótce jazda na stokach będzie uregulowana stosowanymi przepisami i regulacjami prawnymi, wtedy trzeba będzie się liczyć z konsekwencjami w przypadku bezmyślnego zachowania na stoku.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
One Response
  1. anetaspr pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł. Zawsze się można dowiedzieć czegoś ciekawego.

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*